Jak chcesz jechać z Krakowa do Lanckorony? Ustal swój styl wycieczki
Auto, rower czy autobus – od tego zależy cała koncepcja
Trasa Kraków–Lanckorona ma około 35–40 km (w zależności od wariantu) i sama w sobie jest krótka. To dobra wiadomość: oznacza dużą swobodę w dokładaniu zielonych przystanków po drodze. Kluczowy wybór na start? Środek transportu. Od niego zależy, gdzie zjedziesz z trasy, gdzie zaparkujesz, ile realnie przejdziesz pieszo i czy jesteś „przywiązany” do rozkładu jazdy.
Samochód daje największą elastyczność. Możesz zmieniać plany w locie, zatrzymać się przy małym kościele na wzgórzu, zrobić zdjęcie na polnej drodze albo podjechać pod mniej oczywiste punkty widokowe. Minusy? Korki przy wyjeździe z Krakowa (szczególnie okolice Zakopianki i Skawiny), trudniejsze parkowanie w weekend przy popularnych miejscach oraz to, że kierowca mniej odpoczywa niż reszta ekipy. W zamian zyskujesz możliwość zrobienia z wycieczki „pętli” – do Lanckorony jedną trasą, z powrotem drugą.
Rower zmienia całą dynamikę dnia. Od razu pojawia się pytanie: jaki typ roweru masz – trekkingowy, górski, gravel, a może szosę? Trasa Kraków–Lanckorona dla średniozaawansowanego rowerzysty jest spokojnie do zrobienia w jeden dzień w obie strony, jeśli odpowiednio zaplanujesz przystanki. Jednak profil wysokości i natężenie ruchu na niektórych odcinkach mocno wpływają na komfort. Rowery pasują szczególnie do wariantu przez Tyniec i dolinę Wisły, gdzie masz wały wiślane, spokojniejsze drogi i kilka ścieżek rowerowych, które w naturalny sposób prowadzą w stronę Skawiny, a dalej w górę Skawinki.
Bus lub autobus to opcja dla tych, którzy wolą spacerować niż prowadzić. Z Krakowa do Lanckorony dojedziesz głównie busami (często przez Skawinę, Kalwarię Zebrzydowską lub Wadowice, zależnie od linii). Do tego możesz dorzucić odcinki piesze – np. wysiąść wcześniej w Skawinie, Kalwarii, a ostatni fragment pokonać szlakiem lub lokalną drogą. Minusem jest przywiązanie do rozkładu, ale zyskujesz wolną głowę: możesz spróbować lokalnych win, piw kraftowych czy po prostu bardziej się „rozsiąść” w kawiarni, bo nie musisz później prowadzić.
Jak chcesz, żeby wyglądał Twój dzień? Jeśli jesteś typem, który lubi decydować spontanicznie, samochód lub rower dadzą Ci największą swobodę. Jeśli Twoim celem jest maksymalne odcięcie od codzienności, rozważ autobus plus dłuższe spacery. Zastanów się też, ile masz realnie czasu: pół dnia, pełny dzień czy weekend z noclegiem?
Czas i kondycja a liczba przystanków: jedna długa pauza czy kilka krótkich?
Wyjazd na trasę Kraków–Lanckorona może być szybką wycieczką „po pracy” albo spokojnym włóczeniem się przez 1–2 dni. Zanim zaczniesz rozrysowywać na mapie zielone przystanki po drodze, odpowiedz sobie szczerze na kilka pytań: ile masz siły na chodzenie? Czy wolisz jedną dłuższą przerwę ze spokojnym obiadem i spacerem po parku, czy raczej serię 3–4 krótkich stopów na 20–40 minut każdy?
Przy ograniczonym czasie (np. wyjazd po 14:00 z Krakowa) dobrą opcją jest jeden większy przystanek. To może być Skawina z parkiem miejskim i kawą na rynku, klasztor w Tyńcu z krótkim spacerem nad Wisłą albo Kalwaria Zebrzydowska z przejściem fragmentu dróżek kalwaryjskich. Resztę drogi traktujesz wtedy niemal jak dojazd – dzięki temu naprawdę odpoczniesz w jednym miejscu, zamiast nerwowo przestawiać się z punktu do punktu.
Jeśli masz cały dzień, możesz zbudować trasę wokół 2–3 głównych przystanków i kilku naprawdę krótkich pauz (np. 10–15 minut na zdjęcia przy punkcie widokowym, szybkie przejście na wał wiślany, wstąpienie do małego kościółka). Takie rozdrobnienie bywa świetne z dziećmi – co chwilę dzieje się coś nowego, a nikt nie zdąży się znudzić długim spacerem w jednym miejscu.
Jak wygląda Twoja kondycja? Jeśli słabo znosisz podjazdy, a myślisz o rowerze, wybierz wariant przez Wisłę z dłuższym odcinkiem płaskich terenów i „szarpnij się” na podjazd w okolice Lanckorony dopiero na koniec. Gdy jedziesz z kimś o różnej sprawności, zaprojektuj przystanki tak, by dało się je skracać: np. w parku miejskim ktoś przejdzie pełną pętlę, a ktoś inny usiądzie na ławce lub w kawiarni obok.
Trzy modele wycieczki: od popołudnia po weekend
Żeby ułatwić sobie wybór, potraktuj trasę Kraków–Lanckorona jak konstrukcję z klocków. Jaki model wycieczki najbardziej pasuje do Twojego dnia i energii?
- Szybki wypad popołudniowy – start z Krakowa ok. 14:00–16:00, jeden większy przystanek po drodze, potem zachód słońca w Lanckoronie. Idealny np. na jesienne, słoneczne popołudnie. Przykład: wyjazd przez Skawinę, spacer po parku miejskim, kawa na rynku, a potem bezpośrednio do Lanckorony na krótki spacer po rynku i widoki z ruin zamku.
- Cały dzień włóczęgi – wyjazd rano, np. 8:00–9:00, 2–3 większe przystanki: np. Tyniec + Skawina + krótki postój nad Skawinką albo Kalwaria + dolina Skawinki. Na koniec docierasz do Lanckorony wczesnym wieczorem. Ten wariant pozwala rzeczywiście „poczuć” trasę, a nie tylko dojechać do celu.
- Weekend z noclegiem – wyjazd z Krakowa spokojnym tempem, nocleg albo w Lanckoronie, albo po drodze (np. w Kalwarii, Skawinie lub w jednej z agroturystyk w dolinie Skawinki). Drugi dzień możesz poświęcić na włóczenie się po lanckorońskich wzgórzach, Dolinie Cedronu czy wypad do sąsiednich miejscowości.
Jaki masz cel? Chcesz „odhaczyć” kilka punktów i wrócić, czy bardziej zanurzyć się w regionie, przetestować lokalne kawiarnie, posiedzieć na ławce z widokiem? Zweryfikuj to teraz – dzięki temu łatwiej wybierzesz trasę bazową.
Jedziesz sam, z dziećmi, z psem, na szosie – jak to zmienia trasę?
Skład ekipy ma ogromne znaczenie. Samotna wycieczka rowerowa to zupełnie inna historia niż rodzinny wyjazd z dwójką małych dzieci i psem. Zastanów się, z kim realnie ruszasz z Krakowa do Lanckorony i jak to wpływa na Twoje „zielone przystanki po drodze”.
Rodzina z dziećmi potrzebuje częstszych, ale krótszych przystanków. Dobrze sprawdzają się miejsca z placem zabaw (Skawina, niektóre parki i bulwary nad Wisłą), krótkie ścieżki dydaktyczne, mini-atrakcje w stylu „mostek nad rzeką”, „drewniana kładka”, „wieża widokowa”. Długie, jednorodne odcinki marszu potrafią zabić zapał nawet najbardziej dzielnego sześciolatka.
Wyjazd z psem wymaga sprawdzenia, gdzie pies może wejść na smyczy (np. do parku miejskiego, na deptak wzdłuż rzeki) i gdzie lepiej się nie pchać (świątynie, ścieżki kalwaryjskie w czasie dużych pielgrzymek). Zaletą takiej trasy jest motywacja do częstych spacerów i przerw – naturalnie tworzysz zielone przystanki, bo pies i tak potrzebuje wyjść z auta lub z busa.
Rower szosowy wymaga bardziej przemyślanej trasy. Niektóre odcinki dróg lokalnych są dziurawe albo mają sporo żwiru na poboczu; lepiej wtedy trzymać się dobrej nawierzchni, nawet kosztem mniej „dzikich” klimatów. Rowery górskie i trekingowe otwierają z kolei opcje leśne, szutrowe, bardziej boczne – np. odcinki wałów wiślanych czy ścieżki przy Skawince.
Jak wygląda Twoje towarzystwo i sprzęt? Odpowiedz w myślach, a potem wybieraj przystanki, które naprawdę będą przyjemnością, a nie kompromisem „bo tak wypada”.
Twój osobisty plan: przystanki „must have”, „fajnie byłoby” i „odpuszczam”
Żeby trasa Kraków–Lanckorona nie zamieniła się w nerwowe „gonienie” punktów, dobrze jest ustawić priorytety. Zrób prosty podział na trzy kategorie:
- Obowiązkowy przystanek (must have) – miejsce, którego naprawdę nie chcesz odpuścić. Może to być Tyniec, park miejski w Skawinie, konkretna kawiarnia, punkt widokowy nad Wisłą albo spacer dróżkami w Kalwarii.
- Fajnie, gdyby się udało – 2–4 miejsca, do których pojedziesz tylko wtedy, gdy wszystko będzie szło sprawnie (brak korków, dobra pogoda, spory zapas energii). Tu wrzucasz małe wioski z ładnymi kościołami, mniej znane punkty widokowe, krótkie odcinki wałów wiślanych, dodatkowe kawiarnie.
- Odpuszczam – punkty, które kuszą, ale rozsądnie zakładasz, że są „na inny raz”. Dzięki temu nie będziesz mieć wrażenia, że coś „straciłeś”, jeśli ich nie odwiedzisz.
Warto zaznaczyć te kategorie na mapie (w aplikacji lub papierowo) innymi kolorami. To prosta metoda, żeby w trasie uniknąć decyzji pod presją. Wiesz, czego naprawdę chcesz doświadczyć, a resztę traktujesz jak bonus.
Główne warianty trasy: którędy prowadzi Twoja „zielona nitka”?
Trasa przez Skawinę – najbardziej oczywista i miejsko-zielona
Najczęstszy wybór przy wyjeździe z Krakowa do Lanckorony to wariant przez Skawinę. Dla wielu to po prostu „droga przez Skawinę”, ale jeśli celujesz w zielone przystanki po drodze, możesz z tej trasy wyciągnąć znacznie więcej niż tylko przejazd obok zakładów przemysłowych i rond.
Wyjeżdżając z Krakowa, możesz obrać Zakopiankę i z niej zjechać w stronę Skawiny, albo skorzystać z lokalnych dróg przez Borek Fałęcki, Libertów i okolice autostrady A4. Samo miasto Skawina to pierwszy sensowny przystanek: rynek z odnowioną zabudową, park miejski z placem zabaw, niewielkie planty i ścieżki wzdłuż Skawinki. Dla rodzin to świetna pauza na śniadanie lub wczesny lunch, dla rowerzystów – punkt przesiadkowy między odcinkiem miejskim a bardziej zielonymi terenami w stronę Lanckorony.
Plusy tej trasy: stosunkowo szybki dojazd, dobra infrastruktura (sklepy, piekarnie, kawiarnie, apteki), sporo miejsc do zaparkowania, możliwość rozłożenia trasy na mniejsze etapy (Kraków–Skawina–Lanckorona). Minusy: w godzinach szczytu spore natężenie ruchu, szczególnie przy wjeździe i wyjeździe ze Skawiny, oraz mniej „dzikich” widoków niż np. przy wariancie wiślanym.
Trasa przez Tyniec i dolinę Wisły – dla miłośników wody i klasztornych klimatów
Jeśli w krajobrazie najważniejsza jest dla Ciebie woda, wały wiślane i szersze horyzonty, warto skierować się z Krakowa najpierw w stronę Tyńca. To wariant idealny dla rowerzystów, ale też bardzo ciekawy dla podróżujących autem, pod warunkiem że mają chwilę na krótki spacer.
Startując z rejonu Salwatora, możesz ruszyć bulwarami wiślanymi i ścieżką rowerową w stronę Tyńca. Po drodze pojawiają się liczne miejsca na krótkie przerwy: ławki nad Wisłą, małe plaże, zadrzewione fragmenty, gdzie można usiąść z kawą „na wynos”. Sam Tyniec to klasztor benedyktynów na skale, widoczny z daleka – monumentalny, a jednocześnie spokojny. Można tu zrobić przystanek na zwiedzanie, kawę w klasztornej kawiarni, krótki spacer ścieżkami wzdłuż rzeki.
Z Tyńca w stronę Skawiny prowadzą drogi lokalne oraz odcinki ścieżek rowerowych i wałów wiślanych. Dla samochodu to trochę więcej kombinowania, ale w zamian dostajesz bardziej zielony krajobraz i mniej zabudowy. W okolicach wsi Wołowice, Czernichów, Kamień znajdziesz rozległe tereny nadrzeczne, łąki i polne drogi – idealne na krótki spacer „z głową w chmurach”.
Ten wariant jest wolniejszy niż bezpośredni przejazd przez Skawinę, ale zielone przystanki są tu wręcz wpisane w trasę. Jeśli jedziesz rowerem, możesz zbudować cały dzień wokół linii Wisły, dopiero później wcinając się w głąb lądu w stronę Lanckorony, np. przez Skawinę lub Sułkowice.
Trasa przez Wadowice lub Kalwarię – dłuższa, ale pełna regionalnych „klasyków”
Trzeci główny wariant prowadzi przez Kalwarię Zebrzydowską lub Wadowice. To trasa dłuższa, bardziej „pielgrzymkowo–historyczna”, ale za to obfitująca w miejsca o silnym klimacie: sanktuarium, dróżki kalwaryjskie, małomiasteczkowy rynek z cukierniami, widoki na Beskid Mały i Makowski.
Co daje wariant przez Kalwarię i Wadowice – kiedy naprawdę ma sens?
Zanim wrzucisz Kalwarię lub Wadowice do planu, zadaj sobie jedno pytanie: czy masz przestrzeń w głowie na „wolniejsze” miejsca? Te miasteczka nie są atrakcją typu „15 minut i jedziemy dalej”. Żeby poczuć ich klimat, przydaje się choć godzina–dwie spokojnego krążenia.
Kalwaria Zebrzydowska to przede wszystkim rozległy kompleks dróżek i kaplic. Dla jednych – miejsce modlitwy, dla innych – po prostu świetny teren spacerowy po pagórkach. Jeśli jedziesz z dziećmi lub psem, możesz potraktować część dróżek jak zielony szlak: krótka pętla, kilka kaplic, łagodne podejścia, sporo cienia.
Wadowice dorzucają typowy małomiasteczkowy rynek, cukiernie z kremówkami i widoki na okoliczne wzgórza. Tu przerwa ma bardziej miejsko–kawiarniany charakter. Zastanów się: czego dziś bardziej potrzebujesz – ciszy dróżek czy gwaru rynku?
Ten wariant ma sens, jeśli:
- masz minimum pół dnia na trasę Kraków–Lanckorona,
- lubisz łączyć miejski klimat z krótkimi, ale stromymi podejściami,
- masz ochotę na regionalne „klasyki”: kremówki, bazylika, aleje drzew.
Jeśli już teraz czujesz, że każdy kwadrans będziesz oglądać na zegarku – lepiej postaw na prostszy wariant przez Skawinę i zostaw Kalwarię czy Wadowice na osobny dzień.
Jak połączyć warianty: zielone pętle zamiast jednej kreski na mapie
Nie musisz wybierać jednej linii „tam i z powrotem”. Jeśli lubisz urozmaicenie, możesz ułożyć z tras pętlę: np. wyjazd przez Tyniec i dolinę Wisły, powrót przez Kalwarię albo Skawinę. Jaki cel Cię ciągnie bardziej – woda czy wzgórza?
Przykładowe kombinacje:
- Kraków – Tyniec – Skawina – Lanckorona (tam wodą, powrót „miejskim” wariantem) – dobra opcja na rower lub wolniejszy przejazd autem z kilkoma spacerami.
- Kraków – Skawina – Kalwaria – Lanckorona – przyjemne połączenie: szybki dojazd do Skawiny, spacer po parku, potem dróżki kalwaryjskie i na koniec spokojny wieczór w Lanckoronie.
- Kraków – Wadowice – Lanckorona – Kalwaria – Skawina – Kraków – wariant weekendowy: pierwszy dzień bardziej „miejsko–historyczny”, drugi bardziej spacerowo–zielony.
Zanim coś wpiszesz w nawigację, odpowiedz sobie: czy chcesz mieć powrót inny niż dojazd? Jeśli tak, zaplanuj chociaż jeden odcinek inaczej. Dzięki temu wycieczka staje się podróżą z motywem przewodnim, a nie zwykłym przejazdem tam i z powrotem.

Zielony start w Krakowie: skąd wyruszyć, żeby od razu poczuć wycieczkę?
Bulwary wiślane i Salwator – spokojny rozruch przed drogą
Jeśli Kraków kojarzy Ci się z korkami i hałasem, zrób mały eksperyment: zacznij trasę od dojścia lub dojazdu na bulwary. Zanim wsiądziesz do auta czy busa, przejdź choćby krótki odcinek nad Wisłą – odcinek przy Salwatorze, Dębnikach lub Zabłociu.
Masz rower? Wspaniale – trasa z Salwatora do Tyńca to jeden z najwdzięczniejszych odcinków na rozgrzewkę. Spokojny asfalt, szeroka rzeka, ławki pod drzewami. Możesz umówić się z resztą ekipy, że samochód „przeskakuje” do Tyńca, a Ty dojeżdżasz tam na dwóch kółkach.
Jeśli ruszasz autem, spróbuj zaparkować bliżej Wisły i dopiero po krótkim spacerze wsiąść i wyjechać w stronę Skawiny lub Tyńca. Różnica w nastroju bywa ogromna – zamiast „wyrwać się z miasta”, masz wrażenie, że od początku jesteś w trasie.
Zastanów się: wolisz od razu „kręcić kilometry”, czy dobrze Ci robi 20–30 minut spokojnego chodzenia przed wyjazdem? Ta decyzja ustawia klimat całego dnia.
Podgórze, Borek Fałęcki, Kurdwanów – miejskie progi do tras na południe
Jeśli mieszkasz po południowej stronie Krakowa, bardziej naturalny będzie start z rejonów Podgórza, Łagiewnik, Borku Fałęckiego, Kurdwanowa. Nawet tu da się znaleźć małe zielone kieszenie, które zrobią za pierwszy przystanek.
Możesz:
- przejść przez Park Bednarskiego i dopiero potem zjechać na Zakopiankę lub lokalne drogi,
- złapać chwilę w Parku Jerzmanowskich czy na mniejszych skwerach, zanim włączysz się w ruch,
- zacząć od krótkiego spaceru w okolicach Sanktuarium w Łagiewnikach, traktując to jako „pożegnanie z miastem”.
Jaki masz nawyk: ruszasz „z marszu”, czy lubisz chwilę oddechu przed drogą? Jeśli zwykle pędzisz, spróbuj wygospodarować choćby kwadrans w parku – zobaczysz, jak inaczej przeżywa się później te same kilometry.
Start transportem publicznym: zielony początek bez stresu za kierownicą
Nie każdy musi jechać autem. Jeśli perspektywa parkowania i stania w korkach odbiera Ci połowę radości, rozważ start koleją lub autobusem. Pociąg z Krakowa do Skawiny czy Kalwarii może stać się pierwszym „przystankiem widokowym” za oknem.
Możesz ułożyć dzień tak, że:
- pierwszy odcinek pokonujesz pociągiem, np. Kraków – Skawina, a dalej ruszasz pieszo lub rowerem,
- dojeżdżasz autobusem np. do Kalwarii, robisz spokojny spacer dróżkami i dopiero później łapiesz transport do Lanckorony,
- jedna osoba z ekipy jedzie rowerem, reszta koleją – spotykacie się w Skawinie lub Tyńcu.
Jak lubisz spędzać czas w drodze: patrząc przez okno, czy trzymając kierownicę? Tu nie ma złej odpowiedzi, jest tylko taka, która lepiej pasuje do Twojej energii.
Skawina i okolice: miejski przystanek z zielonym tłem
Rynek w Skawinie – krótki oddech między Krakowem a wzgórzami
Skawina bywa traktowana jak „przelotówka”. Tymczasem jej rynek i okolice to idealne miejsce na pierwszy lub drugi przystanek. Zwłaszcza jeśli potrzebujesz kawy, toalety, sklepu czy piekarni – wszystkiego, co wygodne przed bardziej „terenową” częścią trasy.
Możesz zaparkować w okolicy centrum, przejść się wokół rynku, zajrzeć do piekarni po świeże drożdżówki „na drogę”. Dla dzieci krótka przerwa na fontannę, karmienie gołębi, lody. Dla Ciebie – okazja, żeby sprawdzić mapę i spokojnie ustalić: czy dziś celujesz w wariant przez dolinę Skawinki, czy raczej od razu pod Lanckoronę?
Rynek w Skawinie dobrze działa też jako miejsce spotkania, gdy jedziecie z różnych stron Krakowa. Jeden czeka w kawiarni, drugi dopiero wyjeżdża z miasta – nikt nie stoi na poboczu ruchliwej drogi.
Park miejski w Skawinie – przystanek „na wybieganie energii”
Park miejski to zielone serce Skawiny i świetny punkt, jeśli potrzebujesz miejsca, gdzie ktoś pobiega, ktoś poleży na trawie, a ktoś po prostu przejdzie się alejkami. Masz dzieci? To tu mogą się wyszaleć na placu zabaw, zanim wsiądą na dłużej do auta czy na rower.
W praktyce dobrze działa prosty schemat: parkujesz w okolicy, robisz ok. 30–60 minut przerwy. Dorośli piją kawę, dzieci korzystają z placu, pies ma gdzie spokojnie pochodzić na smyczy. Potem ruszasz dalej z poczuciem, że już „coś” w tej wycieczce się wydarzyło, a nie tylko klepiesz kilometry.
Zadaj sobie pytanie: kto w Twojej ekipie najbardziej potrzebuje ruchu na początku trasy? Sześciolatek, nastolatek, pies, a może Ty sam po całym tygodniu pracy przy biurku? To właśnie dla tej osoby planuj dłuższy postój w parku.
Nad Skawinką – od miejskich ulic do nadrzecznego spokoju
Z centrum Skawiny łatwo przenieść się nad Skawinkę, niewielką rzekę płynącą przez miasto. To dobre miejsce, jeśli szukasz ścieżki na krótki spacer lub odcinek rowerowy z dala od głównego ruchu.
Znajdziesz tu:
- utwardzone alejki i ścieżki gruntowe wzdłuż rzeki,
- mostki i kładki, które dzieci traktują jak małą przygodę,
- miejsca, gdzie można po prostu usiąść na trawie i wsłuchać się w szum wody.
Masz z tyłu głowy myśl: „kiedy wreszcie poczujemy naturę?” – choć właśnie wyjechaliście z miasta? Spacer nad Skawinką potrafi to uczucie załatwić już na pierwszych kilometrach trasy.
Zielone kliny wokół Skawiny – gdzie zjechać z głównej drogi?
Zanim wjedziesz na odcinek w stronę Lanckorony, możesz „złapać” kilka krótkich, ale bardzo przyjemnych odbić od głównej drogi. Tu przydaje się pytanie: ile masz marginesu czasowego? Jeśli godzina w zapasie, jeden z tych zjazdów może całkowicie zmienić charakter dnia.
Przykłady takich zielonych klinów:
- lokalne lasy i zadrzewione wzgórza między Skawiną a Facimiechem – dobre na 20–30 minutowy spacer lub krótki off-road rowerem górskim,
- polne drogi i miedze w stronę pobliskich wiosek – jeśli lubisz krajobrazy z rozrzuconymi kapliczkami i luźniejszą zabudową,
- małe stawy i oczka wodne w okolicy – bywają dzikie, ale dają poczucie „jestem daleko od miasta”, nawet jeśli to raptem kilka kilometrów.
Jeśli jedziesz pierwszy raz, nie musisz od razu szukać „tajnych ścieżek”. Wystarczy, że raz świadomie odbijesz z głównej trasy – wtedy zobaczysz, jak niewiele trzeba, by przejazd przez Skawinę zmienił się w przystanek z prawdziwym zielonym tłem.
Skawina jako baza wypadowa – kiedy zostać tu dłużej?
Bywa tak, że planujesz dotrzeć do Lanckorony, a po kilku godzinach w Skawinie czujesz, że tu jest dziś Twój „koniec świata”. Czy musisz się wtedy zmuszać do dalszej jazdy? Niekoniecznie.
Skawina może stać się bazą wypadową na krótsze, popołudniowe wypady: raz w stronę doliny Wisły, innym razem w stronę Lanckorony czy Kalwarii. Jeśli mieszkasz w Krakowie, łatwo tu wrócisz nawet wieczornym pociągiem czy busem.
Zadaj sobie uczciwe pytanie: czy dziś bardziej chcesz „dojechać do Lanckorony”, czy po prostu dobrze spędzić kilka godzin w ruchu i zieleni? Jeśli to drugie, Skawina z parkiem, Skawinką i okolicznymi wioskami spokojnie „udźwignie” taką mikrowycieczkę, a Lanckorona może poczekać na dzień, kiedy naturalnie poczujesz ciąg na dłuższą trasę.
